Powódź na Morzu Czarnym.
Archeolodzy przez lata poszukiwali na Bliskim Wschodzie dowodów katastroficznej powodzi, czegokolwiek, co mogłoby potwierdzić relacje Księgi Rodzaju. Przez całe lata nie odnaleziono niczego. Dopiero w latach dwudziestych ubiegłego wieku, na terenie Iraku została odnaleziona gruba warstwa mułu. Okazało się, że nie były to dowody globalnego potopu, ale lokalnego, z tym, że była ona bardzo potężna. Zmyła całkowicie ówczesne miasto. Pod koniec XX stulecia prowadzono badania na Morzu Czarnym. Na sporządzonych mapach topograficznych zauważono plażę, ukrytą głęboko pod powierzchnią wody, co oznacza, że poziom wody w przeszłości był znacznie niższy. Najniżej położona linia brzegowa, była ukryta 156 m pod poziomem morza. W pewnym okresie było to słodkowodne jezioro. Datacja została przeprowadzona metoda węgla. Wyniki były zaskakujące. Morskie mięczaki pojawiły się na wszystkich głębokościach Morza Czarnego w tym samym czasie, około 7600 lat temu. Wtedy wydarzyło się tam coś ważnego. Była to powódź na skalę biblijną, a wywołało ją najprawdopodobniej globalne ocieplenie. Woda zaczęła tworzyć cieśninę Bosfor, a czas, jaki potrzebowała na utworzenie całego kanału wynosił 30-60 dni. Ludność, zamieszkująca tereny w pobliżu słodkowodnego jeziora, musiała przenosić się w głąb lądu, uciekając przed nacierającą wodą. Przypuszcza się, że powódź na Morzu Czarnym jest źródłem legend o powodziach. Była ona tak wielka, że wydawało się, iż objęła cały świat. Historia Noego i arki wciąż jest żywa z jednego wyłącznie powodu: przemawia do ludzi. Gdyby przestała przemawiać, ludzie przestaliby jej słuchać.